Jak w tytule....
stoję na cholernym rozdrożu życiowym
chwilami myślę, że już tylko jedną nogą
kobieta dojrzała, matka samotna to jedna strona tego medalu
druga, że jestem piękną i wspaniałą babką
poddać się nie zamierzam.
Nie mam pracy, to jest dramatyczna sprawa, nie miałam pojęcia, jaki to wysoki mur do przejścia.
Mantra, mantra, mantra: "Nie poddawaj się..."
więc się nie poddaję
szukam, wysyłam, piszę testy, rozmawiam kwalifikacyjnie i rekrutuję się grupowo
wezmę to, co da szansę na rozwój zawodowy, nawet jeśli pieniądze na początek będą marne
nauczyłam się oszczędzać
a raczej eliminować zbędne wydatki na nieprawdziwe potrzeby
to czysty zysk
nie kupuję kolejnego kosmetyku albo innej pierdoły, zużywam , co mam
a nawet ekskluzywne próbki, jest git
to zrobi miejsce na półkach a to z kolei oczyści umysł, będę wolna :)
życie pod hasłem "minimum wydatków" ma swoje zalety
myślę, że filozofia minimalizmu ma przyszłość
Oglądam durny film "Przepis na życie", durny, że była żona i bieżąca kobieta się niby polubiły
żona polubiła tę, z którą jeden dureń-mąż ją zdradził, raczej to niemożliwe
tzn, ja nie znam takiego przypadku
koniec odcinka- ona zobaczyła go z inną, ta inna go pocałowała,
ale to nie było to, co ona myślała, ludzie, ratunku!
za pierwszą pensję zafunduję dzieciom sushi, albo włoskie jedzonko u prawdziwego Włocha
trzymam kciuki za siebie, aby udało się tam, gdzie chcę!
za pierwszą pensję zafunduję dzieciom sushi, albo włoskie jedzonko u prawdziwego Włocha
trzymam kciuki za siebie, aby udało się tam, gdzie chcę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz